środa

.

Tanie wiadomości drażnią mnie tak samo jak - ok, będę okrutna - tani ludzie. I tu nie chodzi wcale o dosłowne znaczenie czy szerokie pojęcie 'wielkiego ja'. Po prostu mam tu zamiar rozważać nad tym, że chyba każdy z nas kiedykolwiek spotkał osobę, która pod tzw. presją zmieniła w mniejszym lub większym stopniu swoje wpływy międzyludzkie. I jeśli nawet nie było to czynem zamierzonym to i tak pozostaje czynem nieuniknionym. Ot, taka zwykła kolej rzeczy, bo jak to zwykle bywa - szlifujemy swoje poglądy, wierzenia i opinie na takie czy owakie kwestie. Więc nasuwa mi się pytanie, po jaką cholerę trzymać się zagorzale jednego stanowiska, skoro dziś nienawidzimy kawy a jutro pijemy ją hektolitrami wmawiając sobie, że jest tak bardzo dobroczynna? Połączenie takiej prawdy z wmówioną fantazją nie tylko czyni szkodę i prawdzie, i fantazji, ale sprawia, że z takiego wrzącego związku mogą narodzić się tylko kalekie dzieci. Nie chodzi mi wcale o potępianie takowych zestrojeń,(bo i owszem - można) ale bardziej o ślepą wiarę wmawianą samemu sobie, że teraz na pewno posiada się odpowiedni klucz pasujący do tych wszystkich zagadek, który w zderzeniu z ciągiem dalszych zdarzeń zostaje wymieniony na następny i następny. Wcale nie czuję się rozbisurmaniona pisząc te moralne oskarżenia, bo przecież każdy popełnia takowe zbrodnie, ale pozwolę sobie tylko przytoczyć słowa Sienkiewicza, że "można dać ubiór, zbroję, zwroty językowe minionej epoki, ale na tym koniec. W piersi takiego tworu, pod średniowieczną zbroją, będzie biło nowożytne serce, w mózgu jego będzie myślała nowożytna dusza". I odwrotnie.
Jedno jest pewne - i to najważniejsze - wszystko zależy od ludzi, którzy nas otaczają.
I chwała im za to.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz